janusz kondratowicz
zmarł kolejny gwiazdor z PRL / pieszczoszek komuchów - osobnik, który kolaborując ochoczo z komunistycznym reżimem narobił dużo krzywdy polskiemu deejaystwu w latach '70 / '80 (i mnie osobiście!)
Jestem ofiarą tamtego systemu i tego co robił / w czym brał udział także kondratowicz obok swoich PRL kolesi:
agenta SB waschko, gaszyńskiego, halbera, walickiego czy dobrskiego i wielu innych kolaborujących z reżimem zamiast tak jak np. Panowie (narodowi bohaterowie) Wałęsa, Kuroń, Mazowiecki, i wielu im podobnych - walczyć z nim z tym podłym, reżimowym systemem !!
od ludzi prymitywnych i głupich
odróżnia mądrość czyli wiedza
o przeszłości ...
przy okazji czytaj też krytyczny artykuł
o kursach dla deejayów: http://dj-kurs-dj-kurs.blogspot.com/
___________________________________________________
ten blog to praca czysto historyczna
natomiast współczesnymi sprawami polskich deejayów i dyskotek zajmujemy się
(bo nie jest nam to obojętne) na innym blogu
http://dj-union-poland.blogspot.com/
TEN BLOG TO JEDYNIE KRÓTKIE FRAGMENTY
- całość ogromnej, spisywanej przeze mnie światowej historii dyskotek i deejayów (w tym także tej polskiej) można przeczytać + zobaczyć tysiące unikalnych fotek / skanów wyłącznie w mojej książce, którą można kupić :
http://discjockey-discjockey.blogspot.com/
___________________________________________________
[...] Franciszek Walicki przyznaje się, że doprowadził, wraz z ówczesnym ministrem tzw. Kultury i Sztuki niejakim Tejchmą do powołania "komisji weryfikacyjnej dla prezenterów dyskotekowych" (JEDYNEJ TAKIEJ NA CAŁYM ŚWIECIE !) [...]
[...] Wyobraźmy sobie jakby takie debilne weryfikacje jakie były w Polsce - zapodać np. z Anglii czy USA - no to nie byłoby Jimi Hendixa, Erica Claptona i wielu innych genialnych muzyków - samouków, rockowych gwiazd [...]
Weryfikacje dla prezenterów dyskotekowych " w Polsce były tym samym czym dla prasy , literatury czy filmu była CENZURA ! Kilku komuna-ćwoków decydowało co cacy a co be. Nic bardziej chorego. Tym osławionym " weryfikacjom " podlegał już wcześniej świat rocka zwany z polsko - angielska big - beatem.
Nie jeden dobry rock 'n' rollowy muzyk polski (tak samo jak później deejaye) był prześladowany i uwalany na każdym kroku (np. Czesław Niemen). Idea była znana, jej działanie też, a zatem skierowanie dyskotek i deejayów w te same koleiny było działaniem świadomym. Wyrządziło to dużo szkód jak wszędzie gdzie zastosowano kontrolę i sterowanie odgórne / centralne. Dzisiaj nikomu światłemu nie trzeba specjalnie długo tłumaczyć szkodliwości tych zbankrutowanych i skompromitowanych zasad funkcjonowania PRL.
Myślę sobie, że istniała bardzo dobra forma kształtowania grupy profesjonalnych deejayów poprzez Turnieje Ogólnopolskie . Ale to była prosta , uczciwa i korzystna dla deejayów , dyskotek i publiczności metoda . Taka metoda jednak nie stwarzała aż tak wielkich możliwości manipulacji i ingerencji w nasze sprawy jak ministerialne " weryfikacje " . Władzy , którą reprezentował ówczesny minister Kultury i Sztuki niejaki Józef Tejchma , chodziło właśnie oto by kontrolować i sterować centralnie wszystkimi dyskotekami i deejayami . "Komisja weryfikacyjna" to tylko jedna z brudnych komunistycznych form utrącania wolnego / niekontrolowanego rozwoju dyskotek i deejayów .
Opis filmowej relacji z komunistycznej weryfikacji dla prezenterów dyskotekowych w 1976 roku
PYTANIA WERYFIKATORÓW I ICH WYPOWIEDZI
- zarejestrowane w warszawskiej kawiarni ‘Stolica’ na dokumentalnym
(prawie 10 minutowym) filmiku „Dyskotekowa Moda”.
( znajdującym się w posiadaniu autora – yahu70@gmail.com )
________________________________________________________
Kolejny weryfikator (nagle ni z kija go ni z pały) zadaje pytanko – „a kto napisał ‘Noc Listopadową’?”
Co to !? – przecież koleś ma czerwoną maturę (bo taki był warunek dopuszczenia przed oblicze komisji) i zapewne dobrze wie z programu nauczania (raczej ogłupiania!!) - kto napisał ‘Noc Listopadową’ ! Po co sprawdzać jego maturę / maturalną wiedzę !? No – chyba, że ta matura - konieczość jej posiadania - to tylko taka ściema, a tak naprawdę chodziło o stworzenie debilnej bariery po to aby jednych dopuścić a innych odwalić.
Ale, ale !!! – koleś z maturą (jakiś Piotr Kubik) nie odpowiada – nie wie kto napisał tą nieszczęsną „Noc Listopadową”. A przecież powinien wiedzieć jako ludek z maturą. No to co teraz(?) - albo maturę dano mu nielegalnie i teraz należałoby ją odebrać - czy jak ?! No i jawi się pytanie – gwarantem czego była bariera stawiana weryfikowanym prezenterom – kretyńska i zbędna jak widzimy bariera posiadania czerwonej matury ??! Okazuje się, że komisja i tak sprawdzała wiedzę "maturalną".
Powinno się dopuszczać wszystkich chętnych i tych z maturami i bez matury, profesorów uniwersyteckich i ich studentów, rolników i zamiataczy ulic, mleczarzy i nauczycieli oraz babcie klozetowe czy ludzi po podstawówce i bez niej - no i zadawać te "maturalne pytanka" – „kto napisał Noc Listopadową” itp. bzdety. Jeśli ktoś się nauczyl (np. drogą samouctwa) i ma wymaganą przez komisję wiedzę i odpowie na zadawane pytania to zalicza egzamin bez względu na to jakie posiada tzw. „papierkowe dowody swej wiedzy i kwalifikacji”. No tak – po co takie dywagacje skoro to nie o to chodziło ... Chdziło przecież o blokadę dyskotek w PRL i uwalanie deejaystwa ... Po to wydział tzw. kultury PZPR i jej sługusy powołały w skrytości tą zdradziecką komisję do prześladowań ...
Następnie „geniusz” Walicki zadaje kolejne super pytanko dla deejaya disco –
Jakś dziunia z TV zadaje weryfikatorom pytanko – „jakie trzy cechy powinny charakteryzować dobrego prezentera?”
Odpowiada Gaszyński – „dwie cechy – musi być dobrym aktorem i musi mieć dobre płyty – trzeciej cechy nie ma”. No, a ta wiedza o którą pytała komisja i jej członek „geniusz” Gaszyński ? – pamiętacie to jego pytanko - „co to jest standard?”
Przy okazji dowiadujemy się, że zdaniem super weryfikatora Gaszyńskiego – „prezenter powinien być dobrym aktorem”. No – skoro byłby dobrym aktorem to z pewnością olał by na maxa taki syf jakim bez wątpienia były i do dziś są dyskoteki i poszedł by do filmu, teatru czy do TV – hehehe :-))))))
Kolejny weryfikator – twierdzi, małpując swoją poprzedniczkę „lisiczkę” że prezentera powinny cechować – „kompetencja, kultura i refleks”. Co oni kurna tak polecieli na ten ‘refleks’ ?
Jak na ironię po tych wypowiedziach pojawia się jakaś brzydaśna bida ze Śląska o nazwie - Reinhold Rolland, którego już na pierwszy rzut oka nie cechuje żadna z tych cech o których wspominali wielcy weryfikatorzy.
Pojawia się na ekranie jakby anyty-prezenter z miną anty-inteligenta i bez osobowości, bez predyspozycji estradowych z refleksem żółwia. Walicki wali do niego prosto z mostu niczem na przesłuchaniu na SB – „wykształcenie, zawód – gdzie pan pracuje?”
weryfikatorów / raczej nie odpowiada / kombinuje :-) ...
No dobra – dość sielanki – guru Gaszyński wali pierwsze "fachowe pytanko" -„proszę wymienić jakieś polskie musicale?” – zapada wymowna cisza – no to Gaszyński dodaje – „co to jest musical?” – nadal cisza – widać nasza bida ze Śląska (jakby powiedzieli Ślązacy taka ‘Ruła’) nie ma wiedzy aby zostać komunistycznym prezenterem. Gaszyński dalej gnębi pytaniami, a mianowicie – „na czym był pan ostatnio w teatrze?” – na co nasza śląska ‘Ruła’, oblizując się co i rusz i zarzucając łbem to w tę to we-wtę, odpowiada, że „była w operze ale już dawno i nie pamięta jak tam było”.
Następuje teraz na opisywanym filmiku pokaz umiejętności deejaskich Rollanda Ruły ze Śląska przy konsolecie, który zapowiadając wielce nieudacznie hita Rolling Stonees popełnia kardynalny błąd mówiąc, że „solo wokalne wykona Mick Jaegger” – no bo nie ma (o zgrozo!) czegoś takiego jak solo wokalne !! DJ Ruła oblał oczywiście weryfikacje i póki co nie został tym razem prezenterem komuchów - został nim (o zgrozo!!) trochę później.
Potem filmik pokazuje jakiegoś bida deejayinę, który wali byka zapowiadając przebój Abby jako „ej-bi-bi-ej – s.o.s.” Te „ej-bi-bi-ej” to niby tak "fachowo" zapowiedziana z angielska nazwa Abba. Kolejny popis naszego bida deejayiny to zaproszenie na przerwę ”rekreacyjno-konwersacyjno-konsumpcyjną”. Chryste – co to za przygłupy były z tych zweryfikowanych komuszych prezenterów.
Jako że filmik był wyemitowany w jakimś programie Wojciecha Manna w TVP Kultura to wspomniany wyżej znakomity deejay radiowy pojawia się po emisji filmiku wraz ze swym kolesiem i komentują to co działo się w filmiku.
Mann
– oto mi właśnie chodzi – na jaką cholerę facetowi, który zapowiada ("nieudacznie") Rolling Stones wiedzieć kto napisał Noc Listopadową’ ... Te całe komisje to był taki listek figowy, że robimy to legalnie i podciągamy poziom ...
Koleś
– ja myślę że chodziło oto, że ci co pierwsi tym rządzili zorientowali się że za dużo konkurentów się pojawilo – no i tym następnym trzeba jakieś egzaminy urządzić aby ich weryfikować i utrudnić dostęp do zawodu i dyskotek ...
Weryfikatorzy z 1976 roku:
Franciszek Walicki –
Marek Gaszyński –
Jakaś dziunia -
‘brzydactwo w czerwonym’ z ZAIKS czy z ministerstwa tzw. kultury
Jakaś dziunia -
‘lisica’ (bo w czapie z lisiego futerka) z PZPR czy z ministerstwa tzw. kultury
Jerzy Shoen –
chyba nasłany z wydz. tzw. kultury z KC PZPR
Tadeusz Górny –
dyrektor ZPR - firmy, która miała w Polsce kilka speluniatych dyskotek
Komuchy nasyłały swoich urzędasów aby miały oko na to co się dzieje czy dzieje się zgodnie z wizją KC PZPR ...
Składy tych komisji zmieniały się na przestrzeni lat. Członkiem komisji był np. radiowy deejay Witold Pograniczny albo inny radiowiec Roman Waschko, który był jednocześnie wieloletnim współpracownikiem / agentem SB i kablował na wszystko i na wszystkich – na prezenterów i dyskoteki zapewne także !

Inny opis - innej filmowej relacji z komunistycznej weryfikacji dla prezenterów (czyli deejayów) dyskotekowych w 1979 roku
cytat:
Potem wypowiada się "weryfikator polskich deejayów" - niejaki Ryszard Poznakowski - ex-Trubadur czyli członek żenującej kapeli bardziej wsiowo-remizianej niż rockowej za którą usiłowali być uznawanymi ... "Ważny weryfikator" mówi, że dali (komisja) jeno 20 weryfikacji / papiera i że on był przeciwny dania im tego papiera - no ale został przegłosowany. Razi też naszego "wielce fachowego weryfikatora" to że kandydaci mieli manierę naśladowania deejayów z Radio Luxembourg, "obcych nam zupełnie kulturowo".
Następnie wypowiada się kolejny "znawca tematu" - niejaki Andrzej 'ibis' Wróblewski. Cytuje zgryźliwie części odpowiedzi jakich udzielali na total debilne pytania "weryfikatorów" ówcześni kandydaci na deejayów. 'Ibis' naśmiewa się, że deejaye wymieniali imię Chopina "Friderick" a Bacha "John" - i że częścią "sonety górnej" jest marsz żałobny Chopina. Ogólnie i zgodnie z linią propagandy PRLowskiej, ów ptaszek 'ibis' (komusza liży-dupa, etatowy propagandzista PZPR) w dalszej części swej wypowiedzi dokonuje total zjebki dyskotek i deejayów - a jakże ?!
Potem jakś bidna deejaina Maciej 'max' Marcinkowski wygłasza kretyński niby to żarto-referacik a publika stoi na parkiecie ... następnie owa deejaina zakłada płytę na patefon co zajmuje mu kolejną minutę a publika stoi !! Wreszcie wystartował i zaraz zaczął przedstawiać swój "życiowy - życiorys zawodowy". W tle gra jakaś tam muzyczka a koleś ciągle ględzi i muzyki prawie nie słychać. Nasuwa się pytanko natychmiast - jak publika ma tańczyć w dyskotece do ględzenia tak "uprawnionego deejaya" - raczej pseudo-deejaya ?! Słyszymy też jak ów niby deejay stęka żałośnie (jakby na chińskm porniolu) chcąc zapewne aby to uznano za podśpiewki równoległe do nagrania - total żenada. Ja posłał bym takiego dożywotnio do grabienia liści w parku i wydał zakaz wstępu do dyskotek !!
Na koniec komentator filmu z TVP głosi prawdy natchnione, a mianowicie, że mamy co prawda ze 3.000 dyskotek w Polsce i 120 deejayów zweryfikowanych (reszta gra nielegalnie!!) ale mimo to komisje ministerstwo i władze powinny ostrzej weryfikować. No to chyba tylko po to aby te 3.000 dyskotek przestało istnieć czy co ?
I ciekawostka z innego filmu na koniec: Janusz Kondratowicz powiedział i jest to na filmie Jacka Bromskiego 'Prezenter Kategorii 'S', że "deejaye to jacyś tam matematycy, chemicy, nauczyciele, architekci, językoznawcy czy inżynierowie i deejayami są ot tak sobie na boku nie traktując tego zbyt serio i że bardzo dobrze jak tak jest bo deejay to nie zawód tylko - takie tam chwilowe zajęcie i że powinno tak być - tak jest prawidłowo"
FILMY TE (bo podobnych jest kilka) PRZEDSTAWIAJĄ
CAŁĄ OHYDĘ, GŁUPOTĘ I BEZSENS WERYFIKACJI !!
Świadomie lub nie ale jednak poszli po najmniejszej linii oporu czyli na pełną współpracę i kolaborację z komuchami, lizanie im szpary i utwierdzaniu tępych komuchów w przekonaniu, że mają rację i idą jedynie słuszną drogą.
Były to czasy Lecha Wałęsy, Adama Michnika, Jacka Kuronia i jemu podobnych odważnych i światłych Polaków stawiających opór zwyrodnialcom, którzy rządzili Polską w epoce komuny. Do polskiego deejaystwa (za kilkoma wyjątkami) te chwalebne i oczywiste przykłady patriotyzmu i dbałości o godność narodową jednak nie docierały. Prawie wszyscy poszli na pełną współpracę ze zdrajcami i prześladowcami narodu.
Dlaczego ?!
A no z powodów czysto egoistycznych – dla kasy, splendorów, walenia tanich dziwek, uproszczonego i ułatwionego stylu życia, itp. Ówcześni polscy deejaye to był specyficzny typ człowieka, takiego tchórzliwego i knującego syfo-ludka – karierowicza w stylu komuszym.
Deejaye polscy nie stawiali oporu komunie – oni pełną parą z komuną współpracowali i popierali jej działania w sferze dyskotek i nie tylko. Znane były przypadki współpracy ze służbami specjalnymi, tajną komuszą Milicją i donoszenie na kolegów po fachu.
Niecny przykład szedł z samej góry, a mianowicie jak się po latach okazało agentem SB był wówczas „dyskotekowy i radiowo-prasowy guru” Roman Waschko – znaczący wtedy dziennikarz, autor książek, członek komisji weryfikującej deejayów, itp.
Ja natknąłem się na niego także w mojej korespondencji z wytwórniami płytowymi oraz czasopismami deejayskimi z USA i UK. Pytano mnie o niego bo wydawał się Amerykanom z firm Salsoul Records i Casablanca Records osobnikiem z lekka podejrzanym. Podejrzanym z takich oczywistych powodów, że mógł więcej od innych i miał znacząco więcej przywilejów oraz udogodnień od innych oraz duże wpływy u władz czego inni Polacy z tamtych lat nie mieli ??!
A CO DO MNIE –
No cóż - mnie na ten przykład jakieś SB-eckie deejay szmaty ze Śląska szkodziły tak (kablując na mnie na maxa), że Milicja kontrolowała moją zagraniczną korespondencję, zatrzymywała i konfiskowała posyłane z wytwórni płytowych z USA i UK promocyjne płyty. Donoszono na mnie czyniąc mi tym samym ogromną krzywdę. Wreszcie donieśli na mnie do Krajowej Rady Prezenterów Dyskotek (KRPD) aby mi zakazać pracy jako deejay – co niebawem nastąpiło i trwało dość długo.
Nie byłem ani zweryfikowany ani członek KRPD – a zatem wróg pełną gębą ! Takiego łatwo było bić i kopać, nawet kiedy już leżał !
Zgłaszali pomysły aby przychodzące do mnie z USA i UK masowo płyty promocyjne dla deejayów konfiskować na poczcie i dzielić pomiędzy nich – tych zdrajców i nieudaczników z KRPD !!
No i tak też się działo. O milicyjnej konfiskacie moich płyt opowiadały mi w tajemnicy dziewczyny z mojej lokalnej poczty, bywalczynie moich imprez i mojej sypialni.
Z niektórymi z nich byłem nawet bardzo, ale to bardzo blisko bo były sexy, piękne i warte grzechu :-) W łóżku pod naporem emocji i podniety stawały się wielce wylewne w rozmowie. Opowiadały o wyczynach SB-eków w tajnych pokoikach Urzędu Pocztowego. Ponad to znajdowałem nie jeden raz moje płyty na giełdach płytowych. Handlowali nimi ludzie mocno podejrzani i bywalcom giełd płytowych nieznani – słowem agenci SB :-) O konfiskacie moich płyt posyłanych z USA wiedziałem ponad wszelką wątpliwość, bo dodatkowo korespondowałem z wytwórniami pytając co i kiedy do mnie posyłali. Wiedziałem, że tych płyt nikomu innemu w Polsce wtedy nie posyłali !!
albo inna bzdura!
Deejay, który dopiero co dostał się do finału ogólnopolskiego turnieju deejayów - w efekcie końcowym okazał się nawet 4 czy 5 deejayem w Polsce, miał się poddawać weryfikacji idiotów, którzy nie mieli zielonego pojęcia o deejaystwie ??
"działacz PZPR Franciszek Walicki za dewizy zarobione podczas trasy BREAKOUT po Holandii kupił profesjonalny sprzęt, a płyty – głównie rockowe sprowadzał poprzez marynarzy. A ponieważ władza chciała mieć nad dyskotekami kontrolę, Walicki wspólnie z Ministerstwem Kultury i Sztuki powołał jedyną w świecie… komisję weryfikacyjną dla prezenterów"
3.)
Przyznaje to otwarcie - a co mu zależy - nie musi się przecież niczego obawiać. Pobiera sobie emeryturkę i żyje spokojnie. Nie chodzą za min prokuratorzy IPN - a szkoda ?! No bo tyle szkody ile ten osobnik zrobił polskim dyskotekom i deejayom nie da się nawet dokładnie opisać - właśnie ze względu na ich ogrom, ale także utajnienie(!!) czy zniszczenie dokumentacji z tamtych lat ...
ZWERYFIKOWANE PRZEZ WALICKIEGO I JEGO NASTĘPCÓW DEBILE (nie wszyscy, ale większość z nich) I PÓŁ-ANALFABECI Z "KOMUSZYMI MATURAMI" - NIE UMIAŁY SIĘ ODEZWAĆ DO MIKROFONU ANI NIC SENSOWNEGO POWIEDZIEĆ, ŻE NIE WSPOMNĘ O MUZYCE. ZARŻNELI POLSKIE DYSKOTEKI, KTÓRE W KOŃCU UPADŁY NA AMEN, A OWI DEEJAYE Z BOŻEJ ŁASKI ZNIKNĘLI NA ZERO. DZIŚ NIE MA PO NICH NAJMNIEJEGO NAWET ŚLADU - A MOŻLIWOŚĆ ODSZUKANIA KOGOKOLWIEK JEST ŻADNA.
Weryfikacje deejayów to jedynie sprawdzona już wcześniej forma prześladowcza. Wcześniej weryfikowano muzyków rockowych. Jak nie znali odpowiedzi na pytanka z dziedziny muzyki i baletu klasycznego, jazzu i takich tam bzdeciątek oraz nie czytali nut - to (UWAGA!!!) - nie mogli być w komunistycznej Polsce muzykami rockowymi. Np. sam wielki Czesław Niemen był przez takich nawiedzonych komuszych weryfikantów niszczony wiele lat !
Ci z kategorii 'S' i 'A' nie byli weryfikowani. Jakimś "komuna-cudem" dostali weryfikacje / kategorie za darmochę - po znajomości(?), po kumotersku(?) - dlaczego tak ?! - - może w jakimś special PRL tajnym celu ?? :-))) No słowem patologia na maxa już u zarania dziejów polskich dyskotek !! Wielgaśnie gratulko panie Walicki ...
Y@HU
Franciszek Walicki, Elżbieta Piortowska, Andrzej Staszewski, Andrzej Marzec, Andrzej Karwan, Jana Kras-Kosela, Jerzy Kosela, Jacek Bromski, Roman Waschko, Marek Gaszyński, Piotr Kaczkowski, Witold Pograniczny, Zbigniew Niemczycki, Krzysztof Szewczyk, Marek Karewicz ?
Czy wiadomo Panu coś o fakcie, że pierwsze w Polsce uprawnienia zawodowe prezentera dyskotek kategorii 'S' na początku 1974 roku mogły otrzymać jedynie osoby posiadające dyplom wyżej uczelni dziennikarskiej. Potem zezwolono na wydawanie takich weryfikacji osobom posiadającym jakikolwiek dyplom wyższej uczelni, a następnie obniżono wymagania i postawiono barierę w postaci posiadania tzw. komunistycznej (nie wiele wartej(!) matury ? Pierwsze oficjalne weryfikacje dla prezenterów w Polsce zorganizowano w czerwcu 1974 roku. Powołano wtedy 11 osobową Państwową Komisją Kwalifikacyjną dla prezenterów dyskotek. Szefem owej komisji został Franciszek Walicki. A co z tymi wcześniejszymi weryfikacjami czy tzw. “uprawnieniami” dla prezenterów kategorii 'S' ?
Wszyscy powyżej wymienieni + jeszcze inni - dostali weryfikacje w kat. "A" i "S" z "biegu", czyli bez żadnych egzaminów, automatycznie, poprzez koneksje, zasługi czy zajęcia. Głównie chodziło o szybkie stworzenie tzw. bazy prezenterów najwyższej jakości, niejako wzorcowej elity prezenterskiej, która miała decydować jak będzie wyglądała polska dyskoteka i polski prezenter.
Stanisław Danielewicz
Ten rodzaj "uprawnień" do bycia w PRL deejayem w 1974 roku uzyskali jeno nieliczni skolesiowani ze sobą osobnicy. Było ich 14 (vide scan powyżej). Dlaczego właśnie oni to dostali od komuchów, a inni o niebo lepsi i max prawdziwi(!) deejaye, nie mieli do tego dostępu ?! Bo to była komuna i PRL panowie i panie - totalna patologia i zwyrodnienie ...

Nie wiem kto i na jakich zasadach wydawał uprawnienia zanim jeszcze powstała komisja, natomiast wiem napewno że niektóre ze znanych mi osób posiadających te wcześniejsze uprawnienia nie miały wyższego wykształcenia, a niektóre nawet średniego ( nie wymienię tu nazwisk).
Y@HU
Stanisław Danielewicz
Idiotyzm, wynikły z komunistycznej idei rządzenia wszystkim, co się da rządzić.
Oczywiście na żaden kurs się nie zgłosiłem. Sam Franciszek Walicki zapytał mnie na egzaminie w kawiarni Olszynka w Warszawie dlaczego poprzednio napisałem w ankiecie języki obce: niemiecki dobrze, angielski słabo, a teraz odwrotnie angielski dobrze, a niemiecki słabo, chciał mi udowodnić kłamstwo lub niekonsekwencję. Odpowiedziałem: przez te trzy lata pracuję w dyskotece (pracowałem we Włocławku gdzie Anglicy budowali Zakłady Azotowe), a niemiecki powoli zapominam. Nie bardzo mu się to spodobało ale komisja to przyjęła. Takie wtedy były pytania weryfikacyjne.
MACIEJ MUSZYŃSKI
JANUSZ MADEJ
Jaka jest Pana opinia na temat ludzi, którzy wówczas tym wszystkim sterowali: Franciszek Walicki, Adam Halber, Maciej Dobrski, Janusz Kondratowicz, itp. ?
Mimo tego że doceniam wkład Franciszka Walickiego w rozwój polskich dyskotek, wiele jego poczynań (może nieświadomie) źle służyło temu fenomenowi i polskim DJ-jom. Adam Halber i Maciej Dobrski raczej szkodzili niż pomagali mając na celu tylko własne interesy. Janusz Kondratowicz był znanym autorem tekstów, ale na dyskotekach nie znał się zupełnie, został przewodniczącym komisji z jakiegoś klucza bo nie widzę związku jego profesji z tym co robimy my DJ-e.
Swego czasu szef polskich prezenterów (PSPM) czyli po ludzku(!) deejayów, także szef komisji weryfikacyjnej - służącej PRL-owskiej władzy do nadzorowania / sterowania deejayami - mający małe pojęcie o deejayach i dyskotekach, ale(!) sprawujący w imieniu ówczesnej władzy baczenie nad prezenterską hałastrą - no wiecie - taki "swojak" postawiony przez komuchów (no bo sam się tam przecież nie postawił) na "odpowiedzialne" stanowisko w chłopsko-robotniczym kolektywie, aby się nie posypało czyli aby szło po myśli i na potęgę PRL -"no wicie rozumicie" ...
czytaj także: http://1952yahudeejay1970.blogspot.com/
https://www.youtube.com/watch?v=rJoxH9zoiYM&list=FLxZNNJFMWCcv7gMzlV3uNOA&index=1
MOJE 3 GIGANTYCZNE eKSIĄŻKI O HISTORI
DYSKOTEK I DEEJAYÓW W POLSCE ORAZ NA ŚWIECIE:
- historia polska disco & deejay - polski / polish disco & deejay history in polish
https://www.empik.com/discjockey-zdeptane-marzenia-pawul-jan,p1581201152,ebooki-i-mp3-p
i masa fotek / 30 interviews with early German techno deejays of 2003 + a lot of great pictures
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
PRAWA AUTORSKIE / COPYRIGHT
Wszelkie materiały zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
What you see on the screen now is just an introduction to the blog, and its entire content consists of active links with texts and photos in the MENU on the right _____________________________________________________________ To co widzisz teraz na ekranie to tylko wstęp / introdukcja do bloga, a jego całą treść stanowią aktywne linki z tekstami i zdjęciami w MENU po prawej stronie J Read also - MY BLOGS / (over 70) --- MOJE BLOGI (ponad 70) |


















































ZA TAKIE ARTYKUŁY W CZASACH KOMUNY SZŁO SIĘ W TAJEMNICY SIEDZIEĆ DO KOMUSZEGO MAMRA, ALBO KOŃCZYŁO SIĘ JAK KSIĄDZ POPIEŁUSZKO NA DNIE RZEKI !!!
OdpowiedzUsuńUDAŁO MI SIĘ PRZEŻYĆ TYLKO DLATEGO, ŻE TUTEJSI TZW. ZWERYFIKOWANI PREZENTERZY BYLI ZBYT DURNI I COFNIĘCI ABY CZYTAĆ FACHOWE PISMA DISCO & DEEJAY Z USA CZY UK I MIEĆ STOSOWNE PROFESJONALNE KONTAKTY.
TAKI DEEJAY JAK JA PONAD WSZELKĄ WĄTPLIWOŚĆ NIE BYŁ BO NIE MÓGŁ BYĆ KOLESIEM TAKICH JAK: WALICKI, GASZYŃSKI, HALBER, DOBRSKI, WASCHKO, KAREWICZ, POGRANICZNY, BOGIEL, KRAS, TYC, BROMSKI, KASPROWICZ, KONDRATOWICZ, SZWCZYK, SZBŁOWSKA, ZACHAREWICZ, KOPER, ADAMUS, NIEMCZYCKI, GĄSOWSKI, MARZEC, KARWAN, CHOJNACKI, HOFFMAN, GREGOROWICZ, KOBYŁECKI, OLECHOWSKI, SOKOŁOWSKI, WLEKŁY, ITP.- KTÓRZY DOBROWOLNIE DALI SIĘ WERYFIKOWAĆ KOMUSZYM ORGANIZACJOM - BO TAK BYŁO IM ŁATWIEJ, WYGODNIEJ !
SZLI POSŁUSZNIE NA KOLABORACJĘ Z TZW. PRL-owską WŁADZĄ - KRYJĄCĄ SIĘ WÓWCZAS POD RÓŻNYMI FORMAMI PRZEŚLADOWCZYCH TWORKÓW-POTWORKÓW CHOĆBY TAKICH JAK: KRAJOWA RADA PREZENTERÓW DYSKOTEK, KOMISJA WERYFIKACYJNA, WSZELAKIE ZJAZDY, NARADY, KURSY, SZKOLENIA, ITP.